» Recenzje » CO2

CO2


wersja do druku
CO2
Na zeszłorocznych targach w Essen pojawiła się gra, która nie bała się poruszać trudny społecznie temat. W serwisie BoardGameGeek rozpętała się prawdziwa wojna między przeciwnikami mieszania ideologii proekologicznej do planszówek, a pragnącymi udowodnić, że efekt cieplarniany to żaden mit. Przeciwnicy dawali ocenę 1/10, a entuzjaści 10/10. Mowa oczywiście o grze CO₂, jednej z najciekawszych premier Spiel ’12.

Wydawnictwo Lacerta zawsze każe czekać długo na swoje produkcje, ale za to nie boi się podejmować wyzwań. Tak było z polską edycją takich gier jak Agricola czy Mage Knight, które były sporym ryzykiem na rodzimym rynku, ale spotkały się z entuzjastycznym przyjęciem planszówkowiczów. I tym razem Lacerta sięga po złożoną pozycję ekonomiczną. Nazwisko twórcy – Vitala Lacerdy z pewnością jest znane fanom gatunku. Tak, to pan od Vinhos (co ciekawe również wydanej po polsku) – najlepszej jak do tej pory gry o przemyśle winiarskim. W najnowszej produkcji Lacerda podejmuje tematykę zanieczyszczenia naszej planety dwutlenkiem węgla.

Lepiej pod wieczkiem niż na wieczku

Patrząc na pudełko CO₂ – można mieć obawy, że to kolejna, brzydka gra ekonomiczna. Bohomazy z wieczka – to na pewno nie czynnik, który może zniechęcić do zakupu! Pudełko jest ciężkie. Okazuje się, że elementów jest sporo – koniecznie trzeba zaopatrzyć się w woreczki strunowe, aby posegregować elementy – bez tego setup może trwać całe wieki. Na szczęście, dalej już jest coraz lepiej. Plansza jest duża, składana na 4 części, a co ważne dodatkowo podklejona od spodu. Tło jest pstrokate, za to kluczowe pola mocno wyróżnione, a symbolika czytelna i wyraźna. Jak każda szanująca się pozycja ekonomiczna, również CO₂ posiada mnóstwo drewnianych elementów. Równe, porządnie pomalowane, a do tego w wielu kolorach. Nie zabrakło też kartonowych elementów. Grube, estetyczne, z bardzo ładnymi ilustracjami, wyraźną i czytelną symboliką i co cieszy – z zaokrąglonymi krawędziami. Szkoda tylko, że karty przeciętnej jakości nie są standardowego rozmiaru – są niewielkie i zwykłymi koszulkami jej nie zabezpieczymy. Do tego ilustracje na nich są bardzo ciemne i momentami trudno się połapać co na niektórych widnieje. W pudełku znajdziemy jeszcze instrukcję, która zaledwie na 10 stronach mieści zasady złożonej gry ekonomicznej, w tym przykłady z kolorowymi ilustracjami.

Wydanie Lacerty miało być polską edycją, a okazuje się, że jest tylko składową edycji wielojęzycznej. Instrukcja jest po polsku, angielsku, włosku, niemiecku, polsku i francusku. W pudełku znalazły się nawet anglojęzyczne pomoce – jak się okazało nie miało ich tam wcale być! Do tego plansza posiada napisy (choć jest ich niewiele) w języku Szekspira. Czy to powód do oburzenia? Ależ skąd! CO₂ to pozycja niezależna językowo. Wszystkie niezbędne informacje potrzebne do rozgrywki znajdziemy w instrukcji obsługi, a na stronie rodzimego wydawcy miły prezent dla graczy - polską wersję kart pomocy.

Od strony wizualnej gra prezentuje się nad wyraz dobrze. O kilka klas wyżej od typowych, brzydkich euro gier. Na pewno sporo jeszcze na tym polu jest do zrobienia, by dorównać choćby Cykladom, ale na CO₂ patrzy się z przyjemnością nawet po kilku rozgrywkach.

Prosta tura, gdzie diabeł tkwi w szczegółach

Z grami planszowymi jest tak, że gdy przychodzi do opisywania mechaniki jest jej tak mało, że można przepisać zasady z instrukcji i powstanie tekstu zaledwie na klika linijek lub jest tak obszerna, że spokojnie mogłaby zdominować całą recenzję. O dziwo, przebieg tury w CO₂ jest do opisania stosunkowo prosty, a diabeł, niestety, tkwi w szczegółach.

Generalnie rozgrywkę można podzielić na 2 fazy: zasobów oraz operacyjną. W pierwszej zdobywamy przychody i rozpatrujemy sprawy w wymiarze polityczno-ekologicznym, a druga to po prostu wykonywanie akcji. Zabawa toczy się przez 5 dekad, w ramach których do dyspozycji graczy jest określona liczba rund. Jedna runda – to jedna akcja obowiązkowa plus ewentualne akcje opcjonalne. Głównym zadaniem uczestnika rozgrywki podczas zabawy jest zapewnianie bezpieczeństwa ekologicznego poszczególnym regionom (kontynentom) naszej planety. Pierwszą obligatoryjną akcją, którą możemy podjąć jest przygotowanie projektu. Robimy to w bardzo prosty sposób: wybieramy jeden z 5 dostępnych rodzajów żetonów projektów i umieszczamy go rewersem do góry na wybranym miejscu (1 z 3) dla projektów na jednym z kontynentów. Po co? Dla bonusów (są ich 3 typy), które dostajemy po zajęciu pola. Mamy już projekt, więc przyszedł czas na uruchomienie projektu. Musimy zapłacić 1 PNE (Pozwolenie Na Emisję dwutlenku węgla) i możemy obrócić żeton. Zyskujemy zasoby zależne od rodzaju energii (oczywiście ekologicznej), której dotyczył projekt. Teraz została nam tylko budowa elektrowni. Bierzemy nowy żeton, opłacamy jego koszt i stawiamy elektrownię (co ciekawe, dla celów gry lasy też są ekologiczną energią!). Po co? Bo dają nam punkty zwycięstwa.

Dobra gra ekonomiczna opiera się na interesujących rozwiązaniach mechanicznych. Nie inaczej jest w CO₂. Żeby móc zbudować elektrownie określonego typu trzeba zdobyć określone doświadczenie w danej dziedzinie. Rozwój na 5 różnych torach pozwala również zdobywać 4 rodzaje dodatkowych bonusów. Dodatkowo każde pole toru doświadczenia ma cyfrę w lewym górnym rogu – to liczba punktów i/lub pieniędzy, które otrzymujemy w fazie zasobów. Jedna z 3 akcji opcjonalnych to przesuwanie jednego naukowca – zajmując miejsca na projektach oraz kongresach energetycznych zdobywają dla nas punkty doświadczenia. Innym ciekawym pomysłem w grze są Pozwolenia Na Emisję dwutlenku węgla – bez nich nie uruchomimy projektu. Z nimi związana jest druga akcja opcjonalna czyli  odwiedzenie jednokrotne rynku. Możemy sprzedawać i kupować PNE, a co ciekawe jest tu wbudowany mały mechanizm zmiany ceny rynkowej. Trzecia akcja fakultatywna to możliwość zagrania jednej karty lobbowania, którą możemy zagrać od razu dla słabszego bonusu lub po spełnieniu określonego warunku otrzymać większą korzyść.

Punkty zwycięstwa zdobyć możemy na wiele sposobów. Za wybudowanie elektrowni, za odpowiedni poziom na torach doświadczenia energii zielonej, za realizacje kart-celów Narodów Zjednoczonych oraz sekretnej karty-celu naszej firmy. Jest jeszcze kilka bonusów za pierwsze miejsce w określonych obszarach. Do tego PNE i pieniądze przelicza się na punkty. 

CO₂ w niebywały sposób łączy swoją tematykę z mechaniką. To jedna z niewielu gier ekonomicznych, która przepełniona jest może nieco gorzkim, ale za to klimatem. Wygląda na to, że Vital Lacerda projektując tytuł na pierwszym miejscu postawił temat, a pod niego podporządkował rozwiązania mechaniczne. Jeżeli nie ratujemy których z regionów świata przez budowę elektrowni ekologicznych, powodujemy tworzenie tam elektrowni konwencjonalnych. Nie jest to dobre, gdyż rośnie poziom dwutlenku węgla – niesie to negatywne skutki dla graczy. Jeżeli nie będą ze sobą współpracować czeka ich katastrofa i przymus szukania nowej planety do zamieszkania – koniec gry i przegrana wszystkich.

Wariant solo to nie częste zjawisko w grach planszowych dlatego warto wspomnieć o jego istnieniu w CO₂. W omawianym tytule rozgrywka jednoosobowa przyjmuje postać zdobywania punktów do określonego momentu – przekroczenia poziomu 500 ppm zanieczyszczenia  dwutlenkiem węgla. Nic innego niż klasyczna optymalizacja swoich posunięć, aby otrzymać jak najlepszy wynik. Zabawa średnia, a szkoda, że nie pokuszono się choćby o jakąś tabelkę z poziomami punktowymi – moglibyśmy ocenić nasze postępy.

 

Najpierw temat, potem gra

CO₂ to ciężka euro gra, gdzie liczą się przede wszystkim optymalizacja (im bliżej końca zabawy – tym każda akcja ma większe znaczenie, a jednocześnie musimy ustalić priorytety – na wszystko czasu nam nie starczy), umiejętność planowania i szybkiego liczenia. Losowości poza setupem praktycznie tu nie uświadczymy. Vital Lacerda bardzo elegancko połączył ze sobą wszystkie mechanizmy i nic tu nie zgrzyta. Najciekawszy oczywiście jest pomysł z torami doświadczenia w różnych dziedzinach energii zielonej. CO₂ to zgrabnie zaprojektowana, dobra gra ekonomiczna. Tylko i aż tyle. To co wyróżnia ją spośród innych pozycji gatunku to tematyka, której cała mechanika została podporządkowana. Tu naprawdę ratujemy świat przed nadmierną emisją dwutlenku węgla – to niebywały walor edukacyjny. W CO₂ to klimat ma znaczenie, a dopiero potem cała gra.

Plusy:

  • walor edukacyjny
  • rewelacyjne odwzorowanie tematu w grze
  • ciekawa mechanika torów doświadczenia
  • solidne elementy gry

Minusy:

  • przeciętny wariant solo
  • rozmiar kart i ich ilustracje
  • bohomazy z wieczka
  • długi setup
  • w polskim tłumaczeniu instrukcji jest błąd. (Gracze pod koniec gry powinni rozdzielić przychód wynikający ze wszystkich pozycji na torach doświadczenia.) 

 

Dziękujemy sklepowi Rebel i wydawnictwu Lacerta za przekazanie gry do recenzji.

8.0
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: CO₂
Typ gry: ekonomiczna
Projektant: Vital Lacerda
Ilustracje: Paula Simonetti, Giacomo Tappainer
Wydawca oryginału: Stronghold Games
Data wydania oryginału: 2013
Wydawca polski: Lacerta
Liczba graczy: od 1 do 5
Wiek graczy: od 12 lat
Czas rozgrywki: ok. 120 minut
Cena: ok. 180 zł
Tagi: CO2 | Lacerta | rebel.pl



Czytaj również

Goa
Znów kolonizacja? Znów euro?
- recenzja
Santiago de Cuba
Prawie jak Hawana
- recenzja
Genua
Wesołe jest życie szesnastowiecznego kupca!
- recenzja
Belfort
A wszystko przez malutki błąd w obliczeniach
- recenzja
Mage Knight
Kiedy eurogra spotyka grę przygodową
- recenzja
Piętaszek
Przygoda na wyspie
- recenzja

Komentarze Obserwuj


   
Ocena:
0
Dzięki za recenzję - przeczytałem z zainteresowaniem, bo jestem zaintrygowany planszówką o tak niestandardowych parametrach (m.in. temat, projekt graficzny).
Opis mechaniki jest przystępny i, mam nadzieję, pełny. Dobrze też przeczytać kolejne za i przeciw, zanim zdecyduję się na zakup.
Niestety sama recenzja pozostawia jednak trochę (wiele?) do życzenia. Życzyłbym sobie zatem, by recenzent, zamiast psioczyć na okładkową grafikę, poświęcił dłuższą chwilę na przygotowanie oprawy graficznej tekstu. Co prawda argument o bohomazie w ogóle do mnie nie trafia (nie tylko dlatego, że - ponoć - o gustach się nie dyskutuje), ale wykorzystam taką argumentację przeciwko autorowi. Otóż zdjęcia, którymi okraszono recenzję, zostały po prostu trzaśnięte burakiem i nawet nie próbowano poddać ich jakiejkolwiek obróbce, np. przycięciu celem wycentrowania tematu. Czy np. karty - niby to ułożone do zdjęcia - nie mogły zostać ujęte inaczej: z innej perspektywy, z oddaniem detali itp.?
Parafrazując autora: zdjęcia z recenzji - to na pewno nie czynnik, który może zachęcić do lektury!

O pisowni nie powinienem wspominać (bo któż jest bez winy), ale pięcioro redaktorów mogłoby dojść do porozumienia, gdzie stawia się przecinki oraz które wyrazy pisze się razem, a które rozdzielnie.

I na koniec: czy w złożonej grze ekonomicznej diabeł nie powinien tkwić właśnie w szczegółach mechaniki? Zatem dlaczego "niestety"? Raczej - na szczęście.
31-08-2013 16:15

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.