Jeszcze kilka lat temu nie do pomyślenia było, aby część światowych hitów ukazała się w rodzimym języku. Dziś powoli staje się standardem, że "gorące nowości" szybko pojawiają się u nas. Eclipse, które ukazało się nakładem Rebel.pl, jak do tej pory wydaje się największym gabarytami tytułem, który został opublikowany w języku Mickiewicza. Nowość z targów w Essen w rodzimym wydaniu na stołach polskich graczy – to rzeczywistość.
Eclipse to tytuł, który powodował ogromne emocje i rozbudzał równie wielkie nadzieje wśród graczy na całym świecie na długo przed premierą. Gra o budowaniu cywilizacji, do tego w kosmosie, w 30 minut rozgrywki przypadającej na jedną osobę – to brzmiało naprawdę ciekawie. Do tej pory tytuły, które oferowały epickie międzygalaktyczne zmagania trwały od 3 do nawet 12 godzin! Eclipse ogromnie pobudziło apetyty graczy, ale czy udało się im sprostać choć trochę?
Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę
Jak to wygląda?
Eclipse to jedna z tych gier, która posiada setki elementów i na początku przytłacza ich ilością posiadacza. Pełny opis komponentów (dostępny na stronie wydawcy) z pewnością zanudziłby czytelnika, dlatego warto od razu odpowiedzieć na pytanie: co z jakością wydania? Z tym jest już różnie. Eclipse to niestety kolejna wielka pozycja, której brak wypraski. Wydawca próbuje ratować sytuację, dodając duże woreczki strunowe na elementy gry. Komponentów jest jednak na tyle dużo, że przydadzą się dodatkowe opakowania na nie. Dla komfortowego grania niezbędne jest pudełko z przegródkami na żetony części statków – ich rozkładanie zajmuje lwią część setupu. Część żetonów w czasie rozgrywki chowamy w woreczkach z materiału.
Elementy gry zrobione są z 5 materiałów. Pierwszy to plastik, z którego wykonane są statki kosmiczne. Materiał jest twardy i brak części, które możemy przypadkiem wygiąć. Szczegółowość stoi na przyzwoitym poziomie, choć trochę brakuje do klasy Starcrafta czy Twilight Imperium. Rodzaje statków bez problemu jesteśmy w stanie rozróżnić, choć w proporcjach do heksów sektorów mogłyby być mniejsze (zwłaszcza krążowniki). Drugi z materiałów to gruby karton. Wszelkie żetony, znaczniki i heksy zrobiono właśnie z niego. Choć nieco ściera się na krawędziach, powinien posłużyć w wielu rozgrywkach. Trzeci z materiałów to gruby papier czy też cienka tektura (nieco większej gramatury niż szkolny blok techniczny). I to niestety najsłabszy element całej gry. Aż się prosi, aby plansze graczy (przenoszone częściej) i plansza zaopatrzenia (przemieszczana rzadziej) były wykonane z grubego kartonu albo chociaż zalaminowane. Trzeba mocno uważać, aby nie wygiąć tych elementów Eclipse. Boki plansz dość szybko się ścierają i zaczynają rozwarstwiać. Czwartym materiałem jest drewno, z którego wykonano część znaczników. Tu wszystko jest w absolutnym porządku. Kształty są dobrze wycięte, a elementy równomiernie pomalowane. Na koniec zostały nam kości w trzech kolorach. Porządnie wykonane – atutem są duże, wyraźne białe oczka.
Oprawa graficzna niewątpliwie oddaje klimat kosmicznych zmagań. Symbolika jest prosta, ale dzięki temu bardzo czytelna. Ilustracje można określić tylko jako przyzwoite. Na planszach graczy niestety trudno odgadnąć czasami, jakim to kolorem zamierzamy zagrać. Do gry dołączono instrukcje w trzech językach, w tym polskim - napisane bardzo przystępnie i ilustrowane przykładami. Do tego na ostatniej stronie zawarto streszczenie najważniejszych zasad.
Jak w to się gra?
Eclipse, jak na grę, która opowiada o epickim zmaganiu o wpływy w kosmosie, zasady ma o dziwo bardzo proste. Rozgrywka składa się z kolejnych rund, które dzielą się na 4 fazy.
Mechanika całej gry oparta jest o dyski wpływu, których liczba zależy od posiadanej ilości pieniędzy. Im większym majątkiem dysponujemy, tym więcej akcji jesteśmy w stanie wykonać. W tym celu ściągamy dysk z pola wpływów i przenosimy na obszar odpowiednich czynności gry.
Faza akcji
Gracze, poczynając od tego, który spasował w ostatniej rundzie jako pierwszy, zgodnie z ruchem wskazówek zegara podejmują kolejne akcje:
Eksploracja – należy wybrać nieodkryty obszar obok heksa, na którym znajduje się statek lub dysk wpływów gracza, i dobrać płytkę z odpowiedniego stosu. Możemy ją dołożyć lub odrzucić (jednoznaczne ze spasowaniem). Na odkrytym dysku (jeśli nie zawiera statku Starożytnych) możemy od razu umieścić jeden ze swoich dostępnych dysków wpływu.
Wpływy – pozwala przenieść do dwóch dysków wpływów z/na "planszę".
Dyplomacja – polega na wzajemnym przekazaniu sobie żetonów ambasadorów z jedną kostką populacji (i nieatakowaniu swoich sektorów). Zwiększa to produkcję obu stron, a z drugiej strony daje też 1 punkt zwycięstwa (za żeton ambasadora)
Wynajdowanie – pozwala na wykupienie jednego z dostępnych żetonów technologii (części statków, budowania statków lub technologii jednorazowych z natychmiastowym efektem)
Ulepszanie – zezwala umieścić na statku/statkach do dwóch ulepszeń (czasem wcześniej musimy wykupić odpowiednią technologię)
Budowanie – można zbudować do dwóch statków (myśliwce, krążowniki, pancerniki lub bazy gwiezdne) lub budowli (orbitale i monolity)
Ruch - upoważnia do trzykrotnego przemieszczenia gwiezdnego statku. Można również przemieścić trzy pojazdy naraz albo wykorzystać trzy poruszenia w dowolnej innej kombinacji.
Reakcja – po spasowaniu, w następnej swojej turze można wykonać jedną z reakcji, czyli słabszą wersję ruchu (jeden statek jeden raz), budowania (jeden statek lub obiekt) lub ulepszenia (jedna część statku).
Faza Walki
Czymże byłoby podbijanie kosmosu bez epickich bitew. Walka w Eclipse oparta jest o rzuty kostkami przy uwzględnieniu modyfikatorów posiadanych przez poszczególne nacje (wynikających z technologii, rasy czy artefaktów obcych). Bitwy odbywają się na heksach zgodnie z ich malejącą numeracją, a przy równej inicjatywie rozpoczyna "gospodarz". Na początku rozstrzyga się ataki rakietowe. Statki określonego typu strzelają razem w kolejności inicjatywy. Rzucamy tyloma kościami danego koloru, ile mamy odpowiednich dział – żeton technologii określa, jaki kolor zadaje ile obrażeń. Trafienie jest zawsze na 6 (6 oczek na kości to zawsze sukces, a 1 oczko to pudło). Obrażenia odejmujemy od wartości kadłuba przeciwnika. Po bitwie statki, które przetrwały starcie, odzyskują pełne zdrowie.
Jako forma ataku rakiety wydają się najmocniejsze. Jednak w Eclipse mamy bardzo dużo możliwości modyfikowania wyników rzutów. Losowość starcia, choć często nieobliczalna, w pełni oddaje klimat zmagań w kosmosie. Najwięcej zabawy jednak daje możliwość rozwijania schematów statków według własnego uznania. Sami decydujemy, o jakie ulepszenia pokusimy się dla naszego pojazdu.
Faza Utrzymania
W tym momencie gry porównujemy dochód pieniężny (najwyżej odkryte pole populacji z pieniędzmi) z kosztem wpływów (najwyższa odkryta liczba na torze wpływów). Jeśli zarobiliśmy więcej lub wyszliśmy na zero, to bardzo dobrze, jeśli nie, musimy zwrócić odpowiednią ilość dysków wpływu (a wraz z nimi kości zasobów), aby pokryć różnicę. Potem przesuwamy znaczniki zasobów na odpowiednich dla nich torach.
Bardzo ciekawie, a jednocześnie przystępnie zastosowano mechanikę kości zasobów. Gdy podbijamy kolejny sektor kosmosu, możemy ściągnąć z odpowiednich pól populacji na swojej planszy kostki i przemieścić je do nowego sektora. Jesteśmy ograniczeni liczbą trzech statków kolonizacyjnych – jeden pojazd to możliwość dostawienia jednego "drewienka" - na turę. W ten sposób odsłaniamy kolejne liczby, które zwiększają nam pule dostępnych surowców (nauka, materiały i pieniądze) na kolejne rundy gry. Posiadane surowce możemy też wymieniać w stosunku 2:1 dla podstawowych ludzkich ras.
Faza Czyszczenia
Dobieramy kolejne żetony technologii (to bardzo emocjonująca chwila, gdy oczekujemy na odpowiednie płytki – a one się nie pokazują lub zabiera nam je gracz, który był pierwszy w kolejce). Zwracamy użyte dyski z pól akcji na tor wpływów. I w końcu przesuwamy znacznik tur o jeden krok do przodu.
Jak się wygrywa?
Podbijanie galaktyki jest niezwykle emocjonujące samo w sobie, ale Eclipse to gra o punkty zwycięstwa. Możemy je zdobyć za żetony reputacji, które otrzymujemy za udział i wyniki w bitwach. Punktują też żetony ambasadorów, które dostępne są w grach na 4 do 6 osób. Opłaca się również ekspansja w głąb kosmosu, gdyż każdy heks, na którym mamy dysk pod koniec gry, to dodatkowe punkty. Statki Starożytnych strzegą zawsze żetonów odkryć, które niewykorzystane dają ekstra bonusy. Postęp na torze technologii, premie ras i monolity na kontrolowanych obszarach kosmosu to kolejna możliwość na zdobycie punktów. Ale to nie wszystko. Tych, którzy nie szanują zasad dyplomacji czeka kara – karta zdrajcy. Niezbyt przyjemny "prezent" – punkty ujemne.
Dla kogo ta gra?
Eclipse ma swoją własną historię świata, choć nie tak rozbudowaną jak choćby w Starcrafcie. Niestety setting ma swoje dziury (dlaczego prekursorzy wszystkich ras, czyli Starożytni, są tak słabi?). Jakość wykonania także pozostawia wiele do życzenia (zwłaszcza plansze graczy i osiągnięć), a do tytułów pokroju Twilight Imperium sporo jeszcze brakuje. Największą zaletą Eclipse jest jednak ogromna grywalność i stosunkowo niski czas rozgrywki w porównaniu do ogromu możliwości, jakie oferuje.
Choć do mitycznych 30 minut na gracza sporo brakuje, to zabawa jest na tyle wciągająca, że nie sposób się znudzić. Do tego stosunkowo proste zasady powodują, że Eclipse to chyba największy hit minionych targów w Essen. Niedoróbki gry można złożyć na karb niedoświadczenia młodego, fińskiego wydawnictwa, a tytuł polecić każdemu, kto chciałby podbijać kosmos z epickim rozmachem w krótkim czasie i w grze średniej ciężkości. Grę polecam jeśli nie kupić – to na pewno spróbować!
Plusy:
stosunkowo krótki czas rozgrywki
ogromna grywalność
mechanika dysków wpływu i kości populacji
rozbudowa własnych statków
klimat podboju kosmosu
mechanika bitew
Minusy:
wykonanie mogłoby być prawdziwie epickie
kto wymyślił tak słaby materiał dla plansz graczy i zaopatrzenia?