Kultowe Kulty Kultowych Kultystów
Autor:
Tomek 'wiedzmak' Koślacz
Mały, biały hipopotam wpatruje się w Ciebie swym przenikliwym wzrokiem. Ma takie smutne oczka; sam na dużej, zadrukowanej kartce symulującej okładkę. Przygarnij hipcia... Będzie Cię to kosztowało jedyne 9 zł. W zamian zyskasz sporą kopertę wypełnioną kilkoma kartkami i, oczywiście, dozgonną przyjaźń białego przyjaciela. Follow the white hippo.
Objętościowo gra prezentuje się niezbyt zachwycająco - plansza wydrukowana na kartce A4, kilkadziesiąt kart do dociągania w czasie gry i kilka małych gwiazdek. Równie prosto przedstawiają się zasady rozgrywki - wcielamy się w rolę kultystów któregoś z bóstw i staramy się odprawić odpowiedni rytuał, dzięki czemu nasz mroczny bóg zostanie przywołany. Kluczem do sukcesu jest ułożenie odpowiedniego układu gwiazd na niebie. Jednocześnie przyjdzie nam konkurować z wyznawcami innych kultów, na dwóch płaszczyznach - ziemskiej i gwiezdnej. Ale po kolei.
Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę
Plansza została przedstawiona jako wycinek nieba, kwadrat podzielony na sto pól, analogicznie jak w
Statkach. Na niej umieszczamy losowo dwie gwiazdy 4-ramienne i 8-ramienne oraz trzy 5-ramienne. Każdy z graczy ustala na własnej kartce pozycje gwiazd (po jednej 4- i 8-ramiennej i dwie 5-ramienne), których uzyskanie pozwoli wykonać rytuał. Naturalnie własne układy tworzymy przed wylosowaniem startowych pozycji gwiazd na niebie. W trakcie gry możemy przesuwać gwiazdy o określoną liczbę pól, na nią zaś składa się bazowe 1 plus dodatkowo za każdego posiadanego kultystę i przedmioty w ich rękach (po jednym polu za każdy z elementów). Dzięki przesuwaniu staramy się je umieścić na właściwym miejscu i utrudnić tą samą czynność przeciwnikom. Pomóc mogą nam też karty, jakie dobieramy co turę ze stosu. Dają nam one m.in. możliwość unieruchomienia gwiazdy, przyłączenia do nas kolejnego wyznawcy naszego bóstwa czy nasłanie Inkwizytora na przeciwnika. Możemy również zaatakować naszymi kultystami tychże stojących po przeciwnej stronie barykady lub przeciągnąć ich na naszą stronę.
Tak mniej więcej przedstawia się rozgrywka w
Gwiazdach Okej! Prosta, lekka i przyjemna, przez co nieco podobna w założeniach do karcianek Wydawnictwa Portal. Nieskomplikowanie stanowi jednak jej siłę, pozwalającą cieszyć się grą bez ciągłego sprawdzania zasad. Gra wciąga w sposób delikatny i subtelny - po skończeniu jednej partii ma się pewien niedosyt i ochotę na kolejną, dającą pretekst do dalszych rozmów z współgraczami, przerywanych przesuwaniem malutkich kartoników. Pomijając kilka głosów uparcie wmawiających mi konieczność przyjęcia i stosowania strategii podczas gry myślę, że im mniej się na grze koncentruję, tym lepiej się bawię.
Z drugiej strony małe rozbudowanie gry czyni ją dość schematyczną i podatną na łut szczęścia. Rzuca się w oczy identyczność mocy przedmiotów o różnych nazwach i grafikach, tutaj autorzy mogli się pokusić o większe dopracowanie planszówki. Niektóre niegrywalne zasady istniejące w pierwszej wersji instrukcji zostały, na szczęście szybko wyłapane i po poprawieniu opublikowane w sieci.
Obserwując pokazy
Gwiazd, na których młodzi ludzie z wypiekami podkradają sobie kultystów (To jest lepsze od Magica!) trzeba przyznać, że w tej grze coś jest. Nie można zaprzeczyć zabawie, jaką sobą niesie, ani chęci autorom, którzy potrafili ciekawy pomysł zmienić w sympatyczna grę. Zagrajcie, choćby z ciekawości, hipcio was wciągnie.
Ocena:
4 / 6
Waszym zdaniem...