» Recenzje » Space Alert

Space Alert


wersja do druku

10 minut walki na śmierć i życie

Autor: Artur 'GoldenDragon' Jaskólski
Redakcja: Tomasz 'earl' Koziełło, Balint 'balint' Lengyel

Space Alert
Rasowy symulator strategii czasu rzeczywistego? Oczywiście to domena wyłącznie gier wideo! Ale czy na pewno? Jest taka stareńka planszówka, która właśnie doczekała się polskiego wydania i jest rasowym symulatorem… statku kosmicznego. Oto proszę państwa – Space Alert!

Vlaada Chvatil to czeski projektant gier o światowej już renomie. Większość jego nowych projektów od razu staje się ponadczasowymi klasykami – wystarczy wspomnieć takie tytuły jak Ciężarówką przez galaktykę (Galaxy Trucker), Mage Knight, Cywilizację poprzez wieki (Through the Ages: A Story of Civilization) czy Władców podziemi (Dungeon Lords). Autor sięga w swojej twórczości po tematykę zarówno cywilizacyjną, baśniową jak i kosmiczną, potrafiąc w bardzo udany sposób połączyć klimat z mechaniką. Każda pozycja jest zupełnie odmienna – tak również jest z kooperacyjną grą czasu rzeczywistego, jaką jest Space Alert.

Porządnie, bez kosmicznego wystrzału

Gry planszowe zdecydowanie w ciekawszy sposób przedstawiają wizję przyszłości niż choćby film. Patrzę właśnie na ilustrację z wieczka Space Alert, na której przedstawienie futurystycznej technologii statku kosmicznego zdecydowanie wygląda bardziej ciekawie i atrakcyjnie dla odbiorcy niż jakikolwiek obraz kinowy z 2008 roku (wtedy tytuł po raz pierwszy został wydany) o podobnej tematyce. Pudełko od razu zachęca po sięgnięcie i zapoznanie się z jego zawartością. Gdy to zrobimy, okazuje się, że gra jest wyjątkowo ciężka. Format pudła też nie jest typowym kwadratem, a prostokątem, jak choćby najnowsza, piąta edycja Catanu. Pod wieczkiem próżno szukać wypasionej, plastikowej wypraski, ale wydawca przewidział tekturową (niestety, szybko się brudzi i z białej robi się czarna), którą możemy podzielić na 4 komory (2 mniejsze i 2 większe). Z pewnością nabywcom tytułu przyda się kilka woreczków strunowych, aby posegregować zwłaszcza małe elementy zestawu.

Kartonowe elementy są grube, lakierowane i z pewnością przetrwają wiele kosmicznych wojaży. Cieszy zwłaszcza, że również plansza statku kosmicznego, jak i plansze akcji graczy są tej samej grubości – wydawca nie poszedł na łatwiznę i nie wydrukował cześci elementów na cienkim papierze. Nie zabrakło również plastikowych elementów i o ile wykonanie figurek jest dość przeciętne (ale dobrze, że w ogóle są!), o tyle kolorowe sześciany niezmiernie cieszą oko nabywcy. W pudełku znajdziemy jeszcze płytę CD z nagranymi ścieżkami dźwiękowymi poszczególnych misji (możemy je również ściągnąć z Internetu ze strony wydawcy na komputer lub inne urządzenie mobilne typu smarfon czy tablet) oraz papierowy bloczek do podliczania punktacji. Karty w grze są średniej grubości i w 2 formatach: mniejszym i większym.

Warto wspomnieć o osobach odpowiedzialnych za oprawę graficzną omawianej gry. Radim Pech to przede wszystkim naczelny rysownik Ciężarówką przez galaktykę, co widać zwłaszcza w projekcie planszy statku kosmicznego. Z kolei Milan Vavron posiada zdecydowanie większy dorobek twórczy – zaczynał w 2002 roku od grafik do Prophecy, a ostatnio pracował przy takich tytułach jak Mage Knight czy Tzolk’in. O większości ilustracji w Space Alert możemy powiedzieć, że są estetyczne, a ikonografia na nich zastosowana jest przystępna i czytelna. Wyjątkiem są karty zagrożeń, które zostały przepięknie ilustrowane. Może czas już odświeżyć nieco oprawę graficzną gry jak to zrobiono z nowym wydaniem Cywilizacji poprzez wieki?

W pudle nie zabrakło, oczywiście, zasad gry. Dostajemy 2 zeszyty. Pierwszy to "Jak zostać kosmicznym odkrywcą w siedmiu krokach", w ramach którego znajdziemy zabawne wprowadzenie do rozgrywki i stopniowe wprowadzanie w arkana zabawy - scenariusz po scenariuszu. Oczywiście jest i klasyczna "Instrukcja" pod postacią drugiego zeszytu, ale zdecydowanie łatwiej przebrnąć przez gąszcz reguł stopniowo poznając zasady gry Space Alert. Wszystko dostajemy na śliskim papierze i z mnóstwem ilustrowanych przykładów. Gra Chvatila została wykonana na bardzo wysokim poziomie edytorskim, jedynie przydałoby się odświeżyć nieco szatę graficzną produktu.

Załoga hartuje się wraz z rosnącym doświadczeniem

Fabuła gry jest niezbyt złożona. Jesteśmy młodymi kadetami, którzy przechodzą krótki kurs badania Kosmosu. W teorii to bezpieczne podróże (i łatwy zysk), wymagające jedynie przebywania przez 10 minut w jakimś niezbadanym obszarze przestrzeni kosmicznej. W praktyce okazuje się, że każda misja jest śmiertelnie niebezpieczna, a o awarię (i nieudany powrót do domu) jest niezwykle łatwo. Zasady gry Space Alert można streścić w jednym zdaniu - najpierw planujemy działania, a potem sprawdzamy, co z nich wyszło. W teorii wszystko brzmi bardzo prosto, w praktyce jest to jednak zdecydowanie bardziej złożone przedsięwzięcie. Space Alert to przede wszystkim gra kooperacyjna, gdzie o wspólnym sukcesie decyduje efektywna współpraca w zespole. Jest to też zabawa w czasie rzeczywistym, gdzie kluczowe decyzje należy podjąć pod presją upływającego czasu.

Najpierw musimy przygotować grę do rozgrywki. Plansza statku kosmicznego podzielona jest na 3 sektory (czerwony, biały oraz niebieski), a każdy z nich na pokład górny i dolny, czyli de facto mamy 6 różnych kabin, po których mogą przemieszczać się nasi kosmonauci (każdy z graczy dobiera 1 figurkę w wybranym kolorze). Obok planszy głównej należy wyłożyć talie zagrożeń zewnętrznych i wewnętrznych. Uczestnicy zabawy otrzymują plansze akcji w swoich kolorach. Każda podzielona jest na numerowane miejsca, gdzie będziemy umieszczać podczas zabawy zakryte karty. Każda plansza akcji zawiera też podział na 3 etapy – w fazie setupu umieszczamy tam odpowiednią liczbę zakrytych kart akcji (zazwyczaj po 5 na etap). Gdzieś z boku umieszczamy jeszcze planszę misji, która podsumuje nasze działania w trakcie przebytej misji. Teraz czas na rundę planowania – puszczamy ścieżkę dźwiękową i stosujemy się do poleceń centralnego komputera. 

 

Na początku każdego etapu bierzemy na rękę dostępne karty z planszy akcji. Do końca każdego etapu możemy wyłożyć wybrane karty akcji na dostępne miejsca na naszych planszach akcji. Gdy komputer ogłosi koniec misji, czas na rundę działania. W jej trakcie najpierw pojawiają się zagrożenia. Skąd się biorą? Oto podczas rundy planowania komputer poleci odkryć kartę z odpowiedniej talii zagrożeń i umieścić w odpowiednim miejscu obszaru gry. Zagrożenie ujawni się w kolejce, której numer posiada. Następnie gracze odsłaniają swoje karty akcji zaplanowane na tę turę i, począwszy od kapitana, w kolejności zgodnej z ruchem wskazówek zegara wykonują swoje zaplanowane czynności. Zasadniczo są to akcje przemieszczania się lub aktywacji (naprawy) jakiegoś systemu statku. Potem oblicza się obrażenia zadane przez zagrożenia zewnętrzne. Na końcu kolejki aktywuje się zagrożenia, czyli przemieszcza się je po planszach trajektorii i aktywuje ich zdolności specjalne. Po zakończeniu misji możemy jeszcze obliczyć nasz wynik punktowy. UWAGA! Na początku zabawy zazwyczaj będzie to wynik… ujemny!

Zagłębianie się w meandry gry Space Alert warto robić stopniowo. Możliwości jest co niemiara, a do tego dzieje się wszystko bardzo szybko i jest tego naprawdę sporo! Zdecydowanie najbardziej atrakcyjnie prezentuje się symulacja czasu rzeczywistego – na wyłożenie swoich kart akcji posiadamy określoną ilość czasu. Na początku naszej przygody z grą Space Alert wszystko dzieje się zbyt szybko, ale wraz z liczbą przebytych partii jesteśmy w stanie coraz bardziej precyzyjnie i świadomie wykonywać większą ilość korzystnych dla całej załogi czynności. Od strony mechanicznej pięknie w rozgrywce wszystko się zazębia. Zagrywamy wybrane akcje w określonym czasie, wykładamy wskazane zagrożenia oraz stosujemy się do poleceń komputera (czasem neutralnych, czasem korzystnych lub nie). Wszystko jest eleganckie i bez zgrzytów oraz posiada ogromną regrywalność. Każdy z uczestników zabawy ma dostęp do kilkunastu akcji, a spore talie karty zagrożeń nie dość, że dzielą się na 2 rodzaje: zewnętrzne i wewnętrzne, to również posiadają odrębne talie: łatwiejszą i trudniejszą. Nie zapominajmy o tym, że zawsze mamy na ręce więcej kart akcji (są też warianty bohaterskich kart akcji – z mocniejszymi zdolnościami) niż dostępnych numerowanych miejsc na naszej planszy akcji. No i oczywiście emocji podczas rundy planowania jest co niemiara. Mamy więc różne dylematy typu: Gdzie iść? Co robić? Czy postąpiliśmy słusznie, a może jednak się pomyliliśmy? Potem nadchodzi czas weryfikacji naszych zaplanowanych poczynań – uda się czy się nie uda?

Space Alert mimo zapewnień na pudełku, to zdecydowanie gra stricte 4-osobowa. Posiada co prawda wariant solo, na 2 i 3 graczy, ale w tym celu musimy korzystać z tzw. sztucznej inteligencji. Gracze otrzymują większą pulę dostępnych kart w każdym etapie. Część tych kart (odkrytych) możemy zagrać na planszę sztucznych graczy czyli androidów – niestety, raz wyłożona karta nie może już zmienić miejsca swojego położenia. Niby wszystko elegancko działa, ale w kolejnej swojej grze Vlaada Chvatil w ten osobliwy sposób pomija kwestie skalowalności tytułu. W tym samym czasie musimy ogarnąć o wiele więcej informacji dotyczących rozgrywki niż w standardowej partii na 4 osoby. Kapitan, oficer łączności oraz szef ochrony to kluczowe stanowiska podczas rozgrywki – jednak w wariancie solo i na 2 osoby gracze, niestety, muszą łączyć te stanowiska, co zdecydowanie wpływa na zmniejszenie dynamiki rozgrywki. Space Alert oczywiście też nie poradził sobie z syndromem pierwszego gracza (alfa player) – efekt może się nawet dodatkowo spotęgować, gdy kapitan (który przecież wydaje rozkazy) zbyt mocno zacznie ingerować w poczynania zespołu. Niedaleko jest od zespołowej symulacji do dyktatury jednej osoby.

Interakcja w grze jest czysto umowna i w dużej mierze powinna ograniczać się do zazębiających się w jedną całość poczynań poszczególnych graczy. Losowość ogranicza się do pojawiających się zagrożeń, które wykładamy z zakrytej, przetasowanej talii. Podczas przechodzenia pierwszy raz misji nowe będą dla nas również polecenia wydawane przez centralny komputer. Gra wydaje się być dobrze zbalansowana – widać tu mistrzowską rękę Vlaady Chvatila. Space Alert posiada swój osobliwy klimat – czuć tu momenty rodem ze Star Treka, gdy coś zaczyna iść nie tak, a załoga musi szybko poradzić sobie z pojawiającym się problemem. A jak komuś mało – autor gry przygotował tryb kampanii badawczej, gdzie przechodzimy jedną załogą kolejne misje, a między nimi możemy prowadzić naprawy statku. Polską edycję tytułu przygotowało wydawnictwo REBEL.pl - brawa zwłaszcza za udaną, zlokalizowaną ścieżkę dźwiękową.

Udana symulacja

Space Alert to kolejny, bardzo udany projekt czeskiego designera. Mistrzowskie opracowanie mechaniczne, klimat ciężkiego losu kosmicznego odkrywcy i mnóstwo pocenia się nad trudnymi decyzjami nad planszą to niewątpliwe atuty omawianego tytułu. Oczywiście nie wszystkim przypadną do gustu działania prowadzone pod presją czasu czy stosunkowo wysoki próg wejścia w początkowe rozgrywki, ale to jeden z tych tytułów, którym warto dać szansę ze względu na niesamowite emocje, które każda partia ze sobą niesie! Sporo dobrej zabawy, oczywiście, jeżeli starczy nam cierpliwości i damy grze szansę.

Plusy:

  • wysoka jakość wykonania (zwłaszcza kartonowe elementy oraz kolorowe sześciany)
  • dobrze przygotowany spis zasad
  • elegancka mechanika gry
  • ogromna regrywalność
  • kilkanaście akcji do wykorzystania przez każdego z uczestników zabawy
  • mnóstwo emocji towarzyszących rozgrywce
  • udana, rodzima ścieżka dźwiękowa

 

Minusy:

  • oprawa graficzna zdecydowanie do odświeżenia
  • warto zadbać o ładniejsze plastikowe figurki
  • gra się nie skaluje, de facto przeznaczona jest tylko dla 4 graczy zaś ze sztucznym wariantem dla mniejszej liczby osób
  • funkcja kapitana może pogłębiać problem tzw. syndromu pierwszego gracza (dyktatura)

 

Dziękujemy wydawnictwu REBEL.pl za udostępnie egzemplarza gry do recenzji.

8.0
Ocena recenzenta
6.75
Ocena użytkowników
Średnia z 2 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Space Alert
Typ gry: kooperacyjna
Projektant: Vlaada Chwatil
Data wydania oryginału: 2008
Wydawca polski: Czech Games Edition
Liczba graczy: 1 - 5 osób
Wiek graczy: od 12 lat
Czas rozgrywki: ok. 30 minut
Cena: 149.95 zł
Tagi: rebel.pl | Czech Games Edition | Milan Vavroň | Vlada Chvatil | Milan Vavroň | Radim Pech | Vlaada Chvátil | Space Alert



Czytaj również

PB1: Władcy Podziemi vs Pupile Podziemi
Planszowe boje - część 1.
Pupile Podziemi
Mały sklepik z potworami, czyli chochliki na swoim
- recenzja
Władcy Podziemi
Po drugiej stronie barykady
- recenzja
Cywilizacja: Poprzez Wieki
Niewzruszona na upływ czasu
- recenzja
Ciężarówką przez Galaktykę: Dodatkowa przyczepa
Cześć i dzięki za podwózkę
- recenzja

Komentarze Obserwuj


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.